Michał Hecel 
Groteska, jako kontekst rzeczywistości

(I miejsce w Ogólnopolskim Konkursie na Esej 2010)

Groteska mimo, że zdaje się być oderwana od rzeczywistości, w istocie najlepiej ją opisuje, paradoksalnie, w sposób abstrakcyjny, ale oparty na realiach uwydatnia prawdę o nich, wspominał o tym Bernard McElroy, w Grotesce i jej współczesnej odmianie:”(groteska) Zniekształca lub przesadnie uwydatnia powierzchnię rzeczywistości, by przekazać nam pewną prawdę o niej”. Wynika z tego, że groteska nie może istnieć bez rzeczywistości, ponieważ owa rzeczywistość jest źródłem tego co groteskowe, pełni rolę manekina, z którym można zrobić praktycznie wszystko, dowolnie go przebrać czy zmodyfikować.

Czym jest groteska, co warunkuje jej istnienie, z czego się składa, co ma wspólnego z rzeczywistością? Jak  pisał Michał Głowiński ,groteska:”[...]nie jest w sensie dosłownym określeniem konkretnego utworu”, popierając swoje założenia Słownikiem terminów literackich Aleksandry Okopień-Sławińskiej, pisze o tym zjawisku jako o kategorii estetycznej, pojmuje ją bardziej jako kontekst, pryzmat przez który patrzymy na dzieło, niż coś co konkretnie je określa. Rodzi się ona, ze świadomości sprzeczności panujących w rzeczywistym świecie, wspomina o tym Głowiński pisząc: „bez świadomie założonych dysonansów groteska po prostu nie  istnieje” oczywiście nie są to dysonanse byle jakie, ale „zharmonizowane”. Przedstawiając groteskę jako „zespół zharmonizowanych dysonansów”, Głowiński serwuje nam już pewien ogląd na jej istotę, krótko mówiąc jest ona spójnym zestawieniem i uwidocznieniem, wspomnianych już paradoksów świata rzeczywistego. Ponadto, samo wyrażenie świetnie sytuuje się w kontekście zjawiska które opisuje, gdyż można by rzec, jest groteskowe do kwadratu, bowiem opisuje ten specyficzny ogląd świata i jednocześnie, samo w sobie jest groteskowe, zestawiając dwa słowa, o jakby nie patrzeć, przeciwnym  znaczeniu tworząc oksymoron. Siła groteski tkwi w jej niezależności, nie musi się ona niczego obawiać, gdyż jej przywilejem jest tymczasowe zniesienie praw i zasad rządzących realnym światem, dobrym przykładem może być tutaj Klown[1] Jeana Onimusa, który:”[…]może powiedzieć królowi to czego nikt inny nie ośmieliłby się nawet pomyśleć”, jego komiczna rola daje mu całkowitą swobodę działania i wypowiedzi. Skoro jesteśmy już przy błaźnie, to z pewnością dobry moment aby odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki powinien być autor groteskowych dzieł? Twórca literatury tego typu powinien być właśnie, jak błazen Jeana Onimusa, musi obedrzeć prawdę życia, obraz świata z płaszcza powagi, aż do groteskowej bielizny czy wręcz nagości, stworzyć swego rodzaju gabinet luster-w którym raz  jesteśmy grubi, raz chudzi innym razem niscy, to znów wysocy- ,a w jego przypadku raczej soczewek, przez które widzimy świat, obdarty z jego zewnętrznej, podniosłej otoczki, Mentalność kreatora takich dzieł doskonale ujął Ruskin pisząc :”mistrza prawdziwej groteski postrzegamy tu nie jako człowieka tworzącego, lecz jako człowieka widzącego”, istotnie jeśli groteska jest specyficznym przedstawieniem rzeczywistości, to kto inny, będzie potrafił lepiej ją wykreować, jeżeli nie człowiek który „umie” patrzeć na rzeczywistość.

 

Mówi się, że groteska, jest jednym z tych rodzajów literackiej ekspresji, które najlepiej wyrażają, iście nihilistyczne założenia modernizmu. W takim właśnie modernistycznym duchu, była utrzymana twórczość Sławomira Mrożka, oraz Witolda Gombrowicza. Z pewnością byli oni także twórcami, posiadającymi tę specyficzną- Ruskinowską- umiejętność patrzenia na świat. Mamy twórcę, mamy również definicję zjawiska, ale kiedy ono tak naprawdę występuje? Jak pisał Michał Głowiński funkcjonuje ona przede wszystkim w tych czasach, w których kładzie się nacisk na sprzeczności określające świat[2], krótko mówiąc kultura czy jakieś mechanizmy, systemy(polityczne) muszą się same prosić o ośmieszenie, chociażby Polska Rzeczpospolita Ludowa i jej sprzeczne mechanizmy, propaganda, aż proszą się o podkreślenie ich paradoksalności. Skoro mamy już ogólne pojęcie o grotesce, warto by wspomnieć również o zjawisku, które także nas śmieszy, lecz nie będzie naszym meritum, bynajmniej nie tak bardzo jak groteska, mianowicie mowa o parodii. Dlaczego właśnie ten zabieg, a nie: karykatura, satyra, farsa i cała reszta tych środków „śmiesznego” przekazu? Otóż parodia jest istotną kwestią w twórczości Witolda Gombrowicza. Ma ona ścisły związek z tym jaką on literaturę tworzy, ale ten wątek najlepiej omówić już na konkretnym przykładzie jego twórczości.”

Mrożek, Gombrowicz, stereotypy, a polskość

Ma rację, Michał Głowiński pisząc Już w swej pierwszej książce był Gombrowicz w pełni sobą, pisarzem dojrzałym, ukształtowanym, od razu gotowym, potwierdza to fakt, że wydany w 1933r. debiutancki zbiór opowiadań Witolda Gombrowicza, zatytułowany Pamiętnik z okresu dojrzewania[3], pozwolił mu się wybić z nizin zaściankowej, pokojowej twórczości, na wyżyny poważnego środowiska literackiego. Bez mała ćwierć wieku później, bo w roku 1957 ukazuje się tomik opowiadań Sławomira Mrożka pt. Słoń, którego częścią jest opowiadanie Weteran piątego pułku[4]. Od razu nasuwa się pytanie, jakie znaczenie ma pisanie o Gombrowiczu ,kiedy mamy rozważać „smieszność” twórczości Mrożka? Można by rzec fundamentalne (dosłownie!), Gombrowiczowska literatura kreuje swoistą podwalinę dla pisarstwa Mrożka, obaj krążą-na niemalże takich samych orbitach, wokół podobnej problematyki.Zbrodnia z premedytacją, to jedno z dwunastu opowiadań w tomie Bakakaj. Na pozór nie ma nic wspólnego ze śmiechem, tytuł wskazuje wręcz, że będzie to kryminał. Nic z tych rzeczy, wystarczy choć trochę zagłębić się w utwór i z zamiast poważnego śledztwa, dostrzeżemy groteskowe „szukanie dziury w całym”. Cóż więc nas tak śmieszy, w tym opowiadaniu? Pójdźmy tropem dedukcji, czyli wychodząc od ogółu, przejdziemy do bardziej szczegółowych zagadnień. Gombrowicz, […] buduje literaturę z literatury. Jego domeną-od młodzieńczych opowiadań po Kosmos i Operetkę – jest swojego rodzaju nadliteratura.”[5], pisze Michał Głowiński w studium Gombrowicz i nadliteratura, jest to zdanie jak najbardziej trafne. Dlaczego? Otóż kluczowa jest tutaj pierwsza część cytatu „buduje literaturę z literatury”, oznacza to nic innego jak ponowne zestawianie i  zagospodarowywanie form które już kiedyś były[6], ale jak przemienić utarte schematy w coś oryginalnego? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy się przyjrzeć co tak naprawdę-oprócz zestawiania-Gombrowicz jak i również Mrożek robią z owymi stereotypami. Otóż u Gombrowicza, stereotypy stają się swoistymi wyznacznikami działań bohatera bądź ich częściami składowymi[7],istotnie praktycznie każdy gest czy czynność sędziego H. kierowany jest jakimś stereotypem „bo tak wypada”, tak nakazuje konwencja. To samo dzieje się u autora Słonia, jak to stwierdził Jan Błoński, u Mrożka także mundur tworzy człowieka[8], mundur w sensie dosłownym- np. mundur Weterana piątego pułku-jak i także przenośnym, jako zbiór tych wszystkich schematycznych działań, w które przyodziewane są pewne formy[9]. Teraz czas przejść, do tego co najważniejsze, czyli jak te stereotypy umiejętnie ośmieszyć? Tak więc przedstawić jakiś przedmiot jako groteskowy to umieścić go w groteskowym świecie[10],Mrożek oraz Gombrowicz są mistrzami, w kreowaniu takich okoliczności, takiego świata i doskonale wykorzystują to, aby ośmieszyć właśnie bohaterów, którzy noszą brzemię różnych stereotypów i dzięki czemu automatycznie owe stereotypy skompromitować. Bardzo ważnym czynnikiem humorystycznym w twórczości Gombrowicza jest parodia, ale nie taką codzienną, jaką ją znamy ze zwykłego powtarzania, lecz można mówić w przypadku Gombrowicza o parodii konstruktywnej czy parodii pozytywnej[11]Co znaczy tutaj owa konstruktywność? Chodzi o nic innego jak to, że owe humorystyczne naśladowanie, to coś więcej niż sam „wygłup”, śmieszna treść. Zasadnicze jest tu także to, że Gombrowicz nie tyle wpisuje wypowiedź w rozległe konteksty, ile interesuje się owymi szerokimi kontekstami kulturalnymi[12]oględnie mówiąc parodiuje kulturę, z której dany wzorzec został zaczerpnięty, sprowadzając to tak naprawdę częściowo, do parodii formy, stwarzając pewien dysonans między tym, o czym mówi i tym jak to wyraża. W przypadku Mrożka, ewidentnie brakuje tego dysonansu, ma on co prawda podobny ogląd na przeszłość, jako zbiór obumarłych form[13]ale nie musi on już ich ponownie zestawiać, w pewnym sensie zrobił to za niego Gombrowicz, Mrożek  koncentruje się już tylko nad treścią, kreowaniem świata, formę, jako taką pozostawia w spokoju, co wcale jednak nie ujmuje mu komicznych zasobów, ma on nawet pewną przewagę nad Gombrowiczem o czym wspomnę później. Ważną rolę u obu pisarzy gra język. Śmieszą nas wszelkie dwuznaczności czy hiperbole, czasami pewien nietakt, w dobieraniu słów przez bohatera oraz odrywanie języka od rzeczywistości, poprzez wprowadzanie dialogów, czy opisów w ogóle z ową rzeczywistością nie związanych. Dajmy na to sędzia H. kiedy mówi o naturalnym ataku serca, wypowiada się :„własna krew zabija” czyni jednocześnie aluzję, do rzekomego zabójstwa popełnionego przez syna na ojcu, które jest tak na prawdę tylko wymysłem jego jaźni, skrzywionej stereotypowym myśleniem oschłego sędziego śledczego. Innym razem nazywa ciało zmarłego zezwłokiem, co jest wręcz komiczne w kontekście opowiadania. U Mrożka natomiast np. patetyczny język weterana zostaje często zripostowany lakonicznymi odpowiedziami podmiotu, który jednym słowem kwitując patos chorążego, jednocześnie go ośmiesza, pokazuje błahość jego sprawy. Dalej opisując jego czynności, wprowadza tam komiczne porównania np. wzroku chorążego do wzroku wypchanego jastrzębia.

Człowiek upokorzony - zawieszony w obcości

Śmiejemy się również z całokształtu, zarówno sędziego jak i weterana, sędzia śledczy, swoją drogą specjalista od morderstw, osadzony w okolicznościach naturalnej śmierci, siłą rzeczy jest postacią groteskową, śmieszy nas, gdyż wszystko to co robi to jakaś farsa, a najlepsze jest to, że on kierowany stereotypami jakie nosi, będąc śledczym uważa że te wszystkie czynności są jak najbardziej słuszne, wręcz są jego zawodowym obowiązkiem. Dostaje on obsesji, na punkcie braku fizycznych śladów zbrodni, jest to szczególnie zabawne w świetle tego, że część teoretyczną[14] dorabia on sam, można powiedzieć, że jest reżyserem całej zbrodni. Pod koniec opowieści jest moment, kiedy sędzia już tylko czeka, aż zbrodnia się dopełni, kiedy oczekiwanie w ciasnej szafie się przedłuża, on sam oburza się, ile w końcu może czekać aż zdesperowany syn, przygnieciony całą tą paradoksalnie śmieszną atmosferą pseudo śledztwa zabije, „po raz drugi” swego ojca, ponadto H. obawia się, że „wystrychnęli go na dudka”, bawi nas to, szczególnie w obliczu tego, co on zrobił całej rodzinie K.W końcu czym było wykreowanie zbrodni i wciągniecie w nią familii zezwłoka, jak nie wystrychnięciem owej familii na dudka. Swoja drogą wyklarował nam się tutaj iście Heglowski Gombrowicz, z tą jednak tylko różnicą, że jak to ujął Głowiński Gombrowicz jest skażony również Heideggerem, więc powrót do świata nigdy nie odbywa się jak u Hegla, pod znakiem odzyskanej transparentności i przywróconej instrumentalności, lecz w ponurej atmosferze wieczystego nieporozumienia. Tym nieporozumieniem jest tutaj właśnie zbrodnia której tak naprawdę nie ma(do pewnego czasu).W Weteranie oczywiście również nie mogłoby się obejść bez umiejscowienia postaci w odpowiednim środowisku do którego bohater nie pasuje, tutaj akurat jest to środowisko nazwijmy to „nowoczesności”. Stary człowiek, w dodatku przyodziany w zbyt duży zniszczony mundur i dla którego świętością, jest mocno sponiewierany sztandar, dawno zapomnianej jednostki, jest idealnym przykładem człowieka współczesnej groteski-jakim go definiuje Bernard McErloy- mianowicie człowieka upokorzonego, wyalienowanego, z nowoczesnego świata, przez pozorne zacofanie owe jednostki. Pisze dalej Bernard McErloy, że groteska jest grą z absurdem, świetnie klaruje się nam to stwierdzenie, w twórczości zarówno Gombrowicza jak i Mrożka, kiedy spojrzymy na całokształt dwu wybranych utworów i zastanowimy się tak naprawdę, czym są wszelkie działania bohaterów w obliczu ich zawieszenia, w obcym dla nich świecie. Czym więc jest próba urządzenia uroczystej defilady-na cześć nieistniejącego już pułku, na placu którego w zasadzie już nie ma, a przynajmniej nie pełni on roli, miejsca defilad-jak nie grą z absurdem. To samo tyczy się śledztwa w sprawie morderstwa, którego nie popełniono. Każda czynność mająca dowieść zbrodni, jest jakąś okrutną farsą, bowiem czyż można-jak to zacytował sam sędzia H. niezmiernie się przy tym pogrążając-:” przyrządzić pieczeń z zająca, nie mając zająca”.

Finalna, jednorodna orbita

Docieramy powoli do najtrudniejszego ale także najistotniejszego pytania, dotyczącego twórczości obydwu Pisarzy. Jaką rzeczywistość ośmieszają, co stricte jest źródłem ich humoru? Otóż, w istocie ich problematyką jest polskość, niestety pojawia się tu pewna rozbieżność, gdyż owa polskość, to w tym przypadku dwa różne wymiary, u Gombrowicza polskie, jest tym co go „goni”, przed czym on nieustannie ucieka, częściowo również fizycznie(emigrując) ale też duchowo, chroniąc się w świecie literackiej parodii. Całkowita ucieczka -jak to ujął Michał Paweł Markowski w swojej rozprawie Czarny nurt- oczywiście nie jest możliwa (nie da się uciec przed własną tożsamością), ale jednak niezbędna aby utrzymać pewien dystans i umiejętnie tą tożsamość trawestować. Przez to co polskie, rozumie on głównie tradycje najbardziej zakorzenione w naszej narodowej kulturze, arystokracje, wszelkie mityzacje postaci historycznych, lub fikcyjnych , to głównie ten obraz polskości jest przez niego ośmieszany. Mrożek natomiast polskość rozumie z goła inaczej, dla niego są to głównie problemy z jakimi borykamy się jako naród od lat 40 XX w. Kładzie on bardzo duży nacisk na to, aby jego groteska miała wymiar społeczny, swoją drogą bardzo ważny w czasie, narzuconych przemian w strukturze państwa jak i społeczeństwa polskiego. Ściślej koncentrował on swoją uwagę na-jak to określił Błoński- przywarach naszego społeczeństwa. Jego początkowa, komiczna twórczość była swego rodzaju buntem, przeciwko tym wszystkim społecznym paradoksom , protest ten był jednocześnie przejawem ukrytego lęku przed tym, że to skrzywione społeczeństwo zmierza do autodestrukcji. Wspomniany strach przed nicością jest również jednym ze źródeł, humorystycznego nacechowania jego utworów. Przeciwnie do Gombrowicza który raczej woli parodiami żonglować i się nimi bawić niż się ich obawiać. W obawach Mrożka przed przemianami społecznymi, można wyczuć pewną nutkę sentymentu do tradycji, przeszłości klaruje się to, chyba pierwszy raz, wWeteranie piątego pułku kiedy to chorąży, można powiedzieć błaga, podmiot o kontemplowanie defilady wiekowego, aktualnie jednoosobowego pułku. Ta niewielka różnica, nie zmienia faktu, że u obydwu pisarzy groteska działa w, niemalże ten sam sposób, krążą na bardzo podobnych  orbitach, wokół jednej masy-polskości, oraz obaj są psychologami naszej świadomości, pomagają odnaleźć czytelnikowi jego własną tożsamość. Wywlekają często bolesną prawdę o tym co nas otacza, jak i również o nas samych, jednak przywdziewają te fakty w grube groteskowe futro, w następstwie czego, uświadamiamy się lekko i bezboleśnie, dzięki tak przez nas umiłowanemu śmiechowi.

Lui Gioconda

BIBLIOGRAFIA

Mrożek S., Wybór Opowiadań, Kraków 1964

Głowiński M., Groteska, Gdańsk 2003

Błoński J., Wszystkie sztuki Sławomira Mrożka, Kraków 1995

Głowiński M., Gombrowicz i nadliteratura, Kraków 2002

Markowski M. P., Czarny nurt, Kraków 2004

Gombrowicz W., Bakakaj ,Kraków 1957

 

 

[1] Chodzi tutaj, o Klowna wykreowanego i użytego, jako przykład, przez Jeana Onimusa, w studium Groteskowość a doświadczenie świadomości.

[2] M. Głowiński, Groteska, Gdańsk 2003, s. 10

[3] Reedytowany później tj. w 1957 r., jako Bakakaj. Zmiany były niewielkie, skrócono tytuły niektórych utworów, oraz zależnie od wydania, dodano od trzech do pięciu opowiadań.

[4] Opowiadanie to, znajduje się również w tomie Wybór opowiadań r.1964, z którego korzystam przy interpretacji.

[5] M. Głowiński Gombrowicz i nadliteratura, Kraków 2002 s.7

[6] Mówiąc „były” mam tutaj na myśli, nie to, że ich czas się skończył ale to, iż są już utarte stały się schematami, stereotypami.

[7] M. Głowiński Gombrowicz i nadliteratura, Kraków 2002  s55

[8] J. Błoński, Wszystkie sztuki Sławomira Mrożka, Kraków 1995 s.30

[9] Pisząc „formy”, mam na myśli role np. społeczne.

[10] M. Głowiński, Groteska [w:] Groteska i jej współczesna odmiana - Bernard McErloy. Gdańsk 2003 s. 131

[11] M. Głowiński, Gombrowicz i nadliteratura, Kraków 2002 s.64.

[12] Ibidem s.63.

[13] J. Błoński, Wszystkie sztuki Sławomira Mrożka, Kraków 1995 str30)

[14] Mam na myśli uzasadnianie winy, na podstawie przesłanek, dowodów i wnioskowania.