Grzegorz Niedrygas
Walka postu z karnawałem

 

           Post i karnawał. Dwa antagonistyczne pojęcia. W czym tkwi ich istota? Zacznę od religijnego aspektu tych słów. Post oznacza całkowite lub tylko częściowe powstrzymywanie się od spożywania niektórych, bądź wszystkich pokarmów i od wszelkiego rodzaju rozrywek. Karnawał to przede wszystkim okres balów i zabaw, trwający od święta Objawienia Pańskiego do Środy Popielcowej.        

            Jednakże nie można znaczenia zarówno postu, jak i karnawału, wiązać wyłącznie z religią. Te dwa słowa kryją w sobie o wiele więcej znaczeń niż to mogłoby to się na pierwszy rzut oka wydawać.

 

              „Czy to post jest karnawałem,  czy karnawał - postem!” – słowa te zawarł w tekście jednego ze swoich utworów muzycznych znakomity polski pieśniarz  i poeta Jacek Kaczmarski. Opisuje on walkę, jaka toczy się od wieków, przede wszystkim w psychice każdego człowieka – niezwykle wyrównaną bitwę postu z karnawałem. W każdym z nas istnieją dwie sprzeczności, które walczą ze sobą praktycznie przez cały czas o zdominowanie człowieka. Z jednej strony chcemy cieszyć się życiem bez żadnej refleksji, z drugiej jest w nas potrzeba pokuty, wyrzeczeń, ascezy.  Co jednak jest dla nas ważniejsze? Karnawał, czy post? A może nie ma zdecydowanego zwycięzcy tej bitwy? Wtedy życie musiałoby się dzielić w idealnych proporcjach pomiędzy tymi dwoma okresami? Czy byłoby to w ogóle możliwe?

             Jacek Kaczmarski, zainspirowany obrazem Pietera Breugla Starszego, stworzył utwór, w którym mierzy się z tym tematem. Jego ,,Wojna postu z karnawałem” koresponduje z obrazem holenderskiego malarza, zawiera swobodną interpretację artysty, wraz z osobistym komentarzem. Post staje się symbolem duchowości, dążenia do ascezy, walki z różnymi pokusami ciała, zaś karnawał oznacza upojenie urokami życia, pędu, rozpasania znoszącego ograniczenia kultury. Bohater, stworzony przez poetę pozostaje w stanie duchowego zamętu. Piosenkę kończy puenta: „Dusza moja - pragnie postu, ciało - karnawału!”, z którą nie sposób się nie zgodzić. Każdy potrafi zrozumieć sen tych słów – w końcu opisują one całe nasze życie, to w jaki sposób się zachowujemy w określonych sytuacjach.

            W ludowych obrzędach karnawałowych zwykle na plan pierwszy wysuwane jest to, co łączy, czyli nieograniczone panowanie „świata na opak”. Karnawał, jak pisał Michaił Bachtin „był autentycznym świętem czasu, świętem stawania się, zmian i odnowienia, (…) Spoglądał w nieskończoną przyszłość”. „Karnawału się nie ogląda – w nim się żyje. Żyją w nim wszyscy, ponieważ już z założenia jest on powszechny”.  Bachtin nazwał ten główny przejaw ludowej kultury śmiechu, związany ze zwyczajami i tradycjami karnawału jednym słowem – karnawalizacją. Co to właściwie było? Polegała ona na odrzuceniu hierarchii, wprowadzeniu równości wszystkich ludzi, zastąpieniu kultury ,,wysokiej”- niską, powstaniu szczególnej formy swobodnego kontaktu między członkami ziemskiego społeczeństwa, którą umożliwiał brak barier społecznych, majątkowych czy bariery wieku. Reasumując,  można powiedzieć, iż stworzył się jedyny w swoim rodzaju światopogląd, w którym jednością stawało się to, co idealne, z tym co realne.

              Mechanizmy karnawalizacji możemy prześledzić, czytając fragmenty dzieła „Gargantua i Pantagruel” F. Rabelais’go. „Wynalazłem - rzekł Gargantua - po długich i pilnych badaniach sposób ocierania sobie zadka najbardziej królewski, najbardziej pański, najwyborniejszy, najdoskonalszy, jaki kiedykolwiek widziano.” – w tych słowach pojawia się coś, co nie może dać mi spokoju. Czyżby karnawał mógł doprowadzić do porzucenia wielkich idei, ogromnego dorobku cywilizacyjnego, kultury elitarnej, refleksji, wyższych spraw duchowych?

 

             ,,Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Łk 9, 23). Te słowa Chrystusa we właściwy sposób określają, jak powinniśmy rzeczywiście przeżywać post w całej jego istocie. Post oznacza mówienie ,,nie" temu wszystkiemu, co nas na co dzień zniewala swoim uwodzicielskim wpływem, aby nas nie przywiązało do siebie i nie zdominowało. Chodzi o mówienie ,,tak" wyższym wartościom.

              „Lewa noga normalna, rzekłbyś optymistyczna, skłonna do podskoków, prawa chuda, z dwiema bliznami, szlachetnie sztywna” – pisał Zbigniew Herbert. Jego wiersz „O dwu nogach pana Cogito” zostawiłem na koniec, ponieważ myślę, że idealnie wpasowuje się w mój sposób postrzegania ludzkiej egzystencji. Jak nietrudno się domyślić, tytułowe kończyny są symbolem dwóch sfer życia człowieka: racjonalnej (post)  i romantycznej (karnawał). Lewa, młoda noga, bez doświadczenia, to alegoria tej części psychiki człowieka, która jest skłonna do zabawy, hulanek, wzniosłych uczuć, porywów serca. Prawa zaś – to symbol odpowiedzialności, refleksji, racjonalności, inteligencji. Obie nogi oznaczają ideę człowieka, który złożony jest z dwóch antagonistycznych światów, wzajemnie się uzupełniających. Bez nich nie mógłby on zaznać pełni szczęścia. Pytanie, która z tych dwóch kończyn jest ważniejsza, pozostawię bez odpowiedzi. Każda jest integralną częścią życia człowieka, obie mają określone zadania do wypełnienia, a to w którym kierunku dana jednostka postanowi się rozwijać, zależy tylko i wyłącznie od tej osoby.

                    Podobnie jak bohater piosenki Jacka Kaczmarskiego, jak również pan Cogito, tak i ja jestem rozdarty pomiędzy tymi dwoma wartościami, które poruszyłem w mojej refleksji. Nie mogę zdecydować się do końca, co jest dla mnie w życiu ważniejsze – post, czyli rozwój duchowy, wyrzeczenia, cierpienie, asceza, racjonalizm, czy też karnawał – zabawa, radość, przyjemności, bogactwa materialne, romantyzm.

                    Powrócę jeszcze na moment do punktu wyjścia moich rozważań, który jest według mnie kluczem do pełnego zrozumienia poruszonego przez mnie tematu. Wspomniany na początku obraz Breugla „Wojna karnawału z postem” przedstawia pewne miasto, w którym mieszają się sceny radości i sceny skruchy. Można zauważyć, że równie silne kontrasty towarzyszą naszemu życiu. Bogactwo i nędza, zdrowie i kalectwo, czy wreszcie zabawa i smutek. Karnawał i post toczą swoją wojnę przez cały czas, nawet na moment jej nie zaprzestając. Zmienia się tylko cała otoczka towarzysząca tej walce – nowe sytuacje, problemy, z jakimi musimy się zmierzyć, nowe sposoby na doznawanie ziemskich przyjemności. Ale istota pozostaje bez zmian. To miasto mieszka w każdym z nas.